wtorek, 28 lipca 2015

Decu krok 5

czyli spękania dwuskładnikowe 
szczegóły znajdziecie znajdziecie w poście


Uwaga! będę marudzić i narzekać, bo te spękania doprowadziły mnie do szewskiej pasji i nie chcecie wiedzieć co się u mnie w pracowni działo :(
Pierwszy raz robiłam je w grudniu tutaj szczegóły i powstało kilka bombek
spękania wyszły drobniutkie, ale wyszły od razu - cieszyłam się jak TEN głupi blaszką:D
teraz chciałam nauczyć sie robić duże spękania tzw porcelanowe.
Przeczesałam net, poczytałam i wzięłam sie do roboty- pomału,cierpliwie, coby niczego  nie zepsuć
i co?? spieprzyłam, nie wyszło NIC słownie N I C !!!


Na pierwszy ogień poszło etui na okulary- na jednej stronie zrobiłam tak jak pisało  wyszły rozstępy nie pęknięcia :(




Potem poszło pudełeczko oba preparaty w jednym kierunku- wyszły paski, a tam gdzie zrobiłam gąbką mam piekne bąbelki :(( tu już mną targało  i to mocno.
Nawet ich już nie malowałam lakierem, pudełeczko poszło juz pod szlifierkę i jest jak nowe



Miałam przygotowane dwie drewniane zakładki dla małej i na nich powiedziałam sobie, ze jak nie wyjdzie to zakończę przygodę z tym preparatem i ...kupię następny, bo i tak się nauczę tego cholerstwa i już!
 I tak na zakładkach tam gdzie nie było serwetki nałożyłam grubo obu preparatów, a tam gdzie są klauni zrobiłam cieniutko, żeby było gładkie przejście i co?
Tam gdzie grubo wyszły znowu paski, ale na dole pokazała sie siateczka drobniutkich pęknięć.
Do wypełnienia użyłam pasty, jest lepiej widoczny.





Nie wiem od czego to zależy, ale w/g mnie ten preparat do dużych spękań u mnie sie nie sprawdził, będę szukać innych, dlatego w komentarzach prosiłam was o podanie z jakimi pracujecie.
I jeszcze jedna rodzinna fotka złoczyńców, bardzo podobną znajdziecie u Ani, która pracowała z tymi samymi preparatami i też miała problemy.
Jeżeli pracowałyście innymi proszę wpiszcie nazwy w komentarzu .


I zapomniałabym :)
Będąc ostatnio w sklepie z farbami kupiłam gąbeczki z papierem ściernym, bardzo przydatne przy decu za całe 3 zł szt i bezbarwny lakier samochodowy, akrylowy w spraju, przydatnym przy wypełnieniu porporiną  za 15 zł.
Tym lakierem psiknęłam w/w zakładki i nic sie nie zważyło :)

dziękuję wszystkim za to ze jesteście i pozdrawiam gorąco:)

36 komentarzy:

  1. Heheh , ciekawam czy robiłas to zdjęcie preparatów juz po mojej publikacji czy jeszcze przed. jest praktycznie identyczne . No to się nazywa szósty zmysl, albo pokrweięństwo dusz jak kto woli :-)
    A ja szukałam nazwy na to cos co mnie wyszło a tu proszę no " rozstepy" jak nic mam identyczne na tej mojej donicy. Mało tego to jeszcze obie zaczęłysmy pracę z etui na okulary. No wiesz Reniu nie mogę wyjść z podziwu.
    To co , myslisz że te nasze prepraty nadają sie tylko do śmietnika??
    Ale ... mamy nowe doświadczenia a Twoje prace wcale nie są takie złe. Zakładeczki fajnie wyszły a to etui i tak ładniejsze niż całe czarne !!
    Pozdrawiam Cię serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  2. Aniu do kosza nie, bo małe wychodzą i przydadzą sie do bombek choćby
    Zdjęcie robiłam przed i jak zobaczyłam go u Ciebie to przeżyła deja vu :D
    w etui trzymam sobie teraz czółenka i inne pierdołki do frywolitki:)
    buziaki przesyłam:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Właśnie też przeżywam dejawu, chyba żeście się z Anią umówiły. Obie macie ten sam zestaw i obie zaczęłyście od etui, niesamowite. Preparaty bez werniksu mają to do siebie, że spękania wychodzą bardzo małe a jak dasz większą ilość to są tak jak to napisałaś rozstępy. Spróbuj tego preparatu który ja używam z firmy pentart, jeszcze dziś napiszę posta i wkleję zdjęcia tych preparatów, musi Ci się udać:) pozdrawiam cieplutko:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moniczko, żebyśmy sie jeszcze umawiały, tobym się nie zdziwiła :D
      Twój już szukałam i na all jest tylko do delikatnych spękań :(

      Usuń
  4. Zabawne, że z Anią robiłyście to etui i tymi samymi preparatami:)) Dzisiaj też pokazałam zakładkę, bo na większą powierzchnię to nie miałam nerwów z tymi spękaniami:)) Preparaty pokazywałam w poście Spękana Wenecja - kupiłam te bodajże do średnich spękań. Jest dobrze Reniu - próbujemy dalej:) Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze raz ja - Reniu używałam preparatów Stamperia 1 i 2 do średnich spękań.

      Usuń
    2. dzięki Anetko, będę szukać:)

      Usuń
  5. Ja znam się na innych rozstępach haha,ale one raczej Wam się nie przydadzą .
    Dla mnie i tak wszystko jest śliczne ,bo ja nie potrafię ,więc nie będę oceniać .Buźka wtorkowo:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Danuś dzięki serdeczne:)
      buziam i pozdrawiam:)

      Usuń
  6. Mnie zupełnie nie udały się spękania. Mam stare, kilkuletnie preparaty Stamperia Sottile. Pierwsza próba była porażką bo nic nie popękało. Za drugim razem nałożyłam dużo więcej preparatów i pojawiły się spękania. Ale poległam przy ich wypełnianiu. Próbowałam z cieniami. Cała praca była zabrudzona i nie dałam rady tego wyczyścić inaczej jak wilgotną ściereczką i wodą. Ale wtedy wyczyściły mi się też te spękania. Gdzieś przeczytałam, że można to oczyścić papierem ściernym. I wtedy było jeszcze gorzej. Do tej pory nie wiem czy to wina cieni czy starych stepów. Nie chciałam kupować porporiny bo mój zapał do decu może okazać się słomiany (tak jak kilka lat temu kiedy zakupiłam owe preparaty). Zraziłam się do decu :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. chyba starych preparatów, bo cienie spokojnie zmywałam, ale ja sie wymądrzać nie będę, bo dopiero pełzam w spękaniach:)
      mam nadzieję, ze jak już to zraziłaś sie do spękań, a nie do decu ogólnie,przecież postarzać rzeczy można różnie i jednak będziesz z nami dalej :)
      pozdrawiam cieplutko:)

      Usuń
  7. Zachwycające prace, dla mnie to za trudne.. Podziwiam Twój zapał twórczy

    OdpowiedzUsuń
  8. Niezłe są preparaty Idea decoupage

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale i tak wolę spękania jednoskładnikowe

      Usuń
    2. Aldonko dziękuję za podpowiedź:)
      mnie bardzo podobają sie te porcelanowe spękania i ich chce sie nauczyć, a z jednoskładnikowych nie wychodzą:)

      Usuń
  9. Ja w tym miesiącu na wagarach, więc się nie wypowiadam, ale na zakładkach są moim zdaniem całkiem fajne delikatne spękania. Przyznam, że pierwszy raz widzę lakier akrylowy w sprayu, muszę poszukać, bo bardzo by mi się taki przydał. Jak widać, też się czegoś nauczyłam;) Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Olu ten lakier jest świetny, do wikliny papierowej też tylko trzeba uważać żeby nie przedobrzyć:)

      Usuń
  10. Widzę, że i Tobie kochana te spekania dały nieźle popalić. Jak dla mnie zakładeczki wyszły fajnie. Spekania drobne tez ładnie wyglądają, chociaż zamierzenia były inne. Mnie równiez nie wszystko poszło gładko, ale o tym później na blogu. pozdrawiam cieplutko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haniu dały, ale ja im jeszcze pokażę:D

      Usuń
  11. świetne zakładki, bardzo fajnie wykonane, a lakier w sprayu bardzo przydatna rzecz przy spękaniach, pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  12. Powiem tak, zakładki mi się podobają, co do reszty to nie będę ściemniać, ale przecież się uczymy i nie od razu Kraków zbudowano. Ja powiem tyle, co zresztą już pisałam u Ani: miałam te same preparaty, tylko mniejsze opakowania, takie z dziubkami i zwłaszcza ten drugi to lałam tym dziubkiem i tylko rozprowadzałam pędzlem i wyszło, tylko późno. Po nocy to kilka, a po kilku dniach reszta, chyba że w tzw międzyczasie, ale nie zaglądałam. Nie wiem, więc w czym różnica, może jednak w grubości i może trzeba tą suszarką, trochę podsuszyć, chociaż myślę, że nie chodzi tylko o temperaturę, ale także o wilgotność. Tak czy siak, zakładki są śliczne, a może następnym razem trzeba kupić innej firmy. Pozdrawiam serdecznie :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Justynko nie musisz ściemniacz bo my i tak to widzimy:(
      zobaczę zrobię jeszcze jedno podejście i na bank kupię też i inne preparaty.
      Suszarką robiłam, na zewnątrz ponad 30 stopni i odczekałam całą dobę i wyszło to co widać, spękania na etui sie nie zmieniły, a nie są lakierowane, więc to też nie o czas chodzi

      Usuń
  13. Wszystko piękne, podziwiam precyzję wykonania i zazdroszczę takich cudów :)
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Marylko i pozdrawiam cieplutko:)

      Usuń
  14. Ale się z Ania zgrałyście!!! aż nie do wiary!! Dobrze, że ja nie zaczynałam od tego preparatu:) Nie wiem czy czytałaś u mnie, ale ja użyłam pentartu do delikatnych spękań:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gosiu czytałam i jak większość pracujecie z tym samym preparatem, teraz ja muszę go poszukać i kupić:)
      co potem, sie okażę:D

      Usuń
  15. Wybacz ale czytając posta trochę się podśmiewałam :D absolutnie nie z przeżyć bo przecież rękodzieło ma człowieka uszczęśliwiać i odstresowywać a nie odwrotnie ale sposób w jaki napisałaś post wywoływał u mnie śmieszek. Mam nadzieję że znajdziesz dobry preparat a ja zapamiętam by takiego nie brać choć mało prawdopodobne bym się do nich zabierała. Tworki z rozstępami i siateczką są całkiem ładne choć wiadomo że nie tego się spodziewałaś. Będzie dobrze, na pewno się udadzą. Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Właśnie dlatego nie lubię spękań :))) Ale wcale nie jest tak źle - zakładki fajnie wyszły, więc jak do małych spękań to te preparaty mogą być. Ja mam z Pentartu, ale już dobre 3 lata po terminie ważności, więc pewnie i tak nic by nie wyszło, nawet nie próbowałam... zresztą, warunki pogodowe w ostatnich dniach zmieniają się jak szalone, co też może być przyczyną, że nie wszystko wychodzi jak trzeba.
    Ten lakier w sprayu mam identyczny :) Co prawda jeszcze go nie używałam, ale skoro polecasz... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu ten lakier wykorzystuję do malowania pudełek i wikliny, ale i na zakładkach sie sprawdził:)
      a spękań muszę sie nauczyć, strasznie mi sie podobają, a że styl vintage kocham to nie mam innego wyjścia, tylko próbować do skutku:)

      Usuń
  17. Spękań dwuskładnikowych nigdy nie robiłam, ale powiem szczerze, że jak czytam kolejny już opis o problemach, to mi się odechciewa :) Podziwiam Reniu Twój zapał, ale rozumiem, że jak człowiek musi, to musi i już :)
    pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewuniu jak pisałam wyżej kocham vintage to muszę sie nauczyć i już:D

      Usuń
  18. Trening czyni mistrza! Powodzenia w znalezieniu odpowiedniego preparatu, który będzie spełniał Twoje wymagania.
    Pozdrawiam :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bardzo dziękuję i pozdrawiam serdecznie:)

      Usuń

Witaj:) będzie mi niezmiernie miło, jeżeli po swojej wizycie zostawisz ślad w postaci komentarza:)
pozdrawiam serdecznie:)