Wiem, późno już i pewnie większość ma rozliczone, ale mieliśmy małe zawirowania rodzinne.
Kto jednak może i ma chęć wesprzeć rehabilitacje Lili to prosimy o 1,5 % z podatku:
27787 Walczak Lilianna
Z góry dziękujemy
Wiem, późno już i pewnie większość ma rozliczone, ale mieliśmy małe zawirowania rodzinne.
Kto jednak może i ma chęć wesprzeć rehabilitacje Lili to prosimy o 1,5 % z podatku:
Z góry dziękujemy
Raz w miesiącu będę Was nachodzić przepisami. Dodam, że będą to raczej wegetariańskie lub wręcz wegańskie, bo takie najbardziej mi służą, cóż lata lecą ;)
Blog to taki nasz pamiętnik, a odkąd brakuje mi weny to i brak prac - nie mam co pokazać.
Z drugiej strony, wszelkie przepisy zapisane na kartkach lubią się gubić, zeszyty znowu się niszczą- tak mam wszystko pod ręką i zawsze mogę zaglądnąć;) A może i Wam przypadnie coś do gustu?
Dzisiaj kotlety z buraka. Dla mnie kolejne odkrycie ubiegłego roku. Buraczki ekologiczne z mojego ogrodu- nie muszę chyba mówić, ze takie warzywa smakują najbardziej:)
250 g ryżu (basmati najlepszy, ale może być zwykły)
250 g buraków
1 cebula
1 jajko
ok, 0,5 szklanki bułki tartej
2 łyżeczki soku z cytryny
1 łyżeczka cukru
sól, pieprz czarny mielony
olej do smażenia
Buraki myję i gotuję do miękkości (czasami wykorzystuję też buraki pieczone) ostudzone, obram ze skórki i ścieram na tarce o dużych oczkach.
Ryż gotuję do miękkości (jak na opakowaniu) w lekko osolonej wodzie, studzę.
Cebulę siekam i podsmażam na oleju.
Ryż mieszam z buraczkami, cebulą, dodaję 2 łyżki bułki tartej, jajko oraz sok z cytryny, cukier, sól i pieprz. Całość dokładnie mieszam. Z masy formuję niewielkie kotlety, obtaczam je w bułce tartej i smażę na oleju.
Podaję je z ciepłym sosem chrzanowym- na który przepisu nie podam, bo robię zawsze na oko- zasmażka, śmietana i dobry chrzan z cytryną, to wszystko co nam do pysznego obiadu wystarcza.
Tak się zastanawiałam czy dam rady zrobić, ale Cioteczki są jednak bardzo mobilizujące;) Wiem że czekają na kartki i trzeba by mi było tłumaczyć się dlaczego nie dostały robionych tylko kupione;)
dodaję jako drugą prace do Splocika(klik),
Łapię się do 3, zawsze można kartkę postawić na kominku/komodzie lub zawiesić na lodówce;)
i juz chyba wiadomo o co chodzi:)
Biorę udział w dwóch zabawach i chyba udało mi się je połączyć jedną pracą:

Nici,nitki i niteczki u Anetty (klik) - kolory pastelowe, no i nitki oczywiście;)

Kolejny miesiąc przed nami, jaki będzie? Zobaczymy.
Ja zaczynam już myśleć o ogrodzie i siewach warzyw, ale czy pogoda na to pozwoli?
i książki przeczytane w lutym:)
Reszta to takie lekkie, książki do podusi, choć każda zmusza do przemyśleń nad naszym życiem.
Spokojnego tygodnia wam życzę i dziękuje, że jesteście:)
Jestem zmarzluchem i już nie mogę się doczekać wiosny, ale..........
Ale jak już mamy zimę , to niech jest taka jak jest : biała i mroźna. Mam nadzieję, że wymrozi choć trochę kleszczy, ślimaków i innych nieprzychylnym nam wirusów.