PP to odłam patchworku- przynajmniej dla mnie, i do tego dużo łatwiejszy i dający niesamowity efekt.
Jeżeli was to zainteresuje, to poszukajcie u wujka Google, a oczaruje was tak jak i mnie, przynajmniej mam taka nadzieję:) a najfajniejsze jest to że wystarczy podstawowa umiejętność szycia do przodu.
Nawet mój nawyk mocowania szwów jest tu zupełnie niewskazany.
Trochę trudności, ale tylko na samym początku jest z odczytywaniem szablonów, ale gwarantuję, że szybko je rozszyfrujecie:)
Szablon na manekin dostałam od Lili z Zapomnianej pracowni i wykorzystałam go do uszycia podręcznego, małego zestawu krawieckiego.
Co o nim sądzicie?
Moja pierwsza praca, ale nie ostatnia, bo jak widzicie, świetnie można wykorzystać wszystkie skrawki, które do tej pory wyrzucałam, a jeżeli któraś z Was chciałaby się czegoś dowiedzieć to postaram się pomóc.
Kochane, na dziś już kończę - wirus dał mi nieźle popalić przez ostatnie dni i muszę nadrobić zaległości:)
Bardzo Wam dziękuje za komentarze pod moją bombką żołędziową- cieszę się, że Wam tak bardzo sie podobała.
A no i ciach:)) częstujcie sie- przepisem też:)